Tanie mieszkania i oszczędzanie na wkład własny - tak rząd chce pomagać na rynku mieszkaniowym

,

Zdjęcie artykułu Tanie mieszkania i oszczędzanie na wkład własny - tak rząd chce pomagać na rynku mieszkaniowym
Wędka zamiast ryby – tak można w skrócie podsumować filozofię nowego rządowego programu mieszkaniowego „Mieszkanie plus”, który zastąpi dotychczasowe Mieszkanie dla Młodych. Rząd już nie dopłaci nam do kredytów, za to spróbuje zdopingować do oszczędzania. Mają się też pojawić naprawdę tanie mieszkania na wynajem.

Nowy program, wedle zapowiedzi rządzących, ma się składać z dwóch podstawowych filarów: tanich czynszówek od państwa oraz z systemu kas oszczędnościowo – budowlanych. „Instrumenty wspierające budownictwo mieszkaniowe w zdecydowanie większym niż dotychczas zakresie powinny być skierowane na wsparcie mniej zamożnej części społeczeństwa” – akcentuje na swojej stronie internetowej Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa.

Nie na własność, a na wynajem

Rząd podkreśla, że lukę w dostępie do mieszkań powinno wypełnić tanie budownictwo na wynajem. Polska ma jeden z najwyższych wśród kraju Unii Europejskiej odsetek obywateli posiadających mieszkania własnościowe. Popularne w wielu krajach wieloletnie wynajmowanie, u nas praktycznie nie istnieje. Tymczasem wynajem funkcjonuje z powodzeniem nawet w dużo bogatszych społeczeństwach zachodnich. Przykład to Niemcy, gdzie ponad połowa obywateli żyje w ten sposób. W Polsce rzecz ma się  odwrotnie. Wg GUS zaledwie  5,5 proc. Polaków korzysta z wynajmu na zasadach rynkowych, natomiast 8,4 proc. wynajmuje lokale komunalne od gminy.

Jeśli wynajmujemy, to w okresach przejściowych: po zmianie miejsca zamieszkania do momentu kupna nowej nieruchomości, w czasie studiów itp. Człowiek, który startuje w dorosłość, zazwyczaj ma do wyboru albo pozostanie w domu rodzinnym albo kredyt mieszkaniowy.

To ma się zmienić, a do masowego wynajmowania mają zachęcić obywateli niskie czynsze mieszkań od państwa. Zapowiedź brzmi znajomo - w końcu od ponad roku działa Fundusz Mieszkań na Wynajem, którego cele były praktycznie takie same – tyle, że firmowane przez poprzedni rząd. Czynszówki od państwa również miały być tanie i również miały wypełniać braki mieszkaniowe.  Rzeczywistość jednak okazała się inna. Co prawda fundusz udostępnia już mieszkania, ale czynsze wcale nie są niskie. Odpowiadają poziomem stawkom na lokalnych rynkach.

Teraz, wedle zapowiedzi rządu, ma być naprawdę tanio, a wszystko dzięki temu, że mieszkania mają powstawać na gruntach Skarbu Państwa. Tych oczywiście nie brakuje. PKP, Poczta Polska, agencje rolne, czy Agencja Mienia Wojskowego – to jedni z największych „posiadaczy ziemskich” w kraju. Wg władzy, po odpadnięciu kosztów zakupu gruntu, da się wybudować mieszkania w cenie niższej niż 3000 zł/ mkw. Po latach wynajmu istniałaby możliwość wykupu takiego mieszkania na własność.

Czy plan jest realny? Z raportu NBP za IV kwartał 2015 wynika, że przeciętny koszt budowy metra kwadratowego budynku mieszkalnego w Warszawie wynosi około 2500 zł. Pomysł skrytykowali jednak deweloperzy skupieni w Polskim Związku Firm Deweloperskich. Ich zdaniem proponowane koszty budowy są zaniżone, a państwowe budownictwo czynszowe będzie miało cechy rozdawnictwa. Państwo w imię dotowania jednej grupy społecznej, pozbędzie się dobrych terenów inwestycyjnych, które przecież można by sprzedać i w ten sposób zasilić budżet.

Oszczędzaj na wkład

Drugi filar rządowego planu to kasy oszczędnościowo – budowlane. Ich idea nie jest nowa. Takie kasy funkcjonują w wielu krajach europejskich. Zasada jest prosta. Właścicielom pieniędzy w kasach rząd wypłaca co roku premię za oszczędzanie. Uczestnictwo w kasie będzie wiązało się również z możliwością zaciągnięcia preferencyjnego kredytu, oczywiście pod warunkiem sumiennego odkładania środków (przez co najmniej 4 lata).

Z zaprezentowanego projektu ustawy wynika, że premia za oszczędność wyniesie 15 proc. zgromadzonych w danym roku środków. Na pierwszy rzut oka jest to bardzo dużo. Żadna lokata bankowa nie oferuje takich warunków. Problem jednak w tym, że owe 15 proc. będzie naliczane od kwoty oszczędności nie wyższej niż 6000 zł rocznie, nawet jeśli zaoszczędzimy więcej. Maksymalnie więc do „wzięcia” od państwa będzie roczna premia w wysokości 900 zł i  odsetki z  oprocentowania oszczędzonych środków.

Preferencyjne kredyty udzielane w ramach kas będą wynosić nie więcej, niż kwota, którą uda nam się zgromadzić w ciągu 4 latach. Jeśli więc ktoś zaoszczędzi 30 tys. zł, dostanie drugie tyle. Z symulacji wynika, że w ten sposób raczej  nie uda się uzyskać kwoty, potrzebnej do kupna mieszkania. Środki mogą natomiast pokryć wkład własny i np. koszty wykończenia. Bez kredytu hipotecznego jednak się  nie obejdzie. Wyliczenia pokazują też, że pomoc od państwa w formie dopłat MDM jest dużo wyższa, niż ta możliwa w systemie kas. Część ekspertów podkreśla jednak, że nowe rozwiązanie jest uczciwsze, a oszczędzanie sprzyja gospodarce, podczas gdy obecny program w rzeczywistości dotuje deweloperów i pozwala im utrzymywać wysokie ceny.

Co z MDM?

Prawdopodobnie jeszcze w kwietniu poznamy szczegóły rządowych pomysłów mieszkaniowych. Tymczasem pozostaje pytanie co dalej z programem Mieszkanie dla Młodych. Na razie ze strony rządowej nie padają sygnały świadczące o chęci zamknięcia programu przed terminem jego obowiązywania. Na pewno za to nie zostanie przedłużony, co oznacza, że dopłaty w ramach MDM będą obowiązywały maksymalnie do końca 2018 r. Tymczasem na razie mamy przerwę w MDM. Pieniądze z tegorocznej puli programu już  się  skończyły. 

Słowa kluczowe

tanie mieszkania na wynajem, rząd planuje rozpoczęcie nowego programu mieszkaniowego, wsparcie mieszkaniowe dla młodych Polaków, koniec MdM, kończy się program Mieszkanie dla Młodych, rządowy program wsparcia lokalowego, tanie budownictwo mieszkaniowe